Aktualności

05 listopada 2019
Cenny komplet punktów wywieziony z Wrocławia
#VolleyWrocław – BKS Stal Bielsko-Biała 1:3 (19:25, 25:19, 19:25, 17:25)

MVP: Andrea Kossanyiova (BKS Stal)

#Volley: Wers, Gancarz, Rasińska, Gajewska, Murek, Pancewicz (libero) oraz Mras, Felak, Fedorek, Kasprzak

BKS Stal: Różański, Kossanyiova, Świrad, Kowalczyk, Moskwa, Smidova, Drabek (libero) oraz Krajewska, DeHoog


W 4. kolejce bielszczanki wyjechały do Wrocławia, by tam z drużyną #VolleyWrocław walczyć o kolejne ligowe punkty. Po drugim zwycięstwie nad E.Leclerc Radomką Radom, podopieczne trenera Bartłomieja Piekarczyka liczyły na kolejną wygraną, choć patrząc na historię spotkań bielskiego zespołu we Wrocławiu powodów do optymizmu być nie powinno. Oba kluby w ostatnich latach mocno jednak się zmieniły, a każdy nowy sezon przynosi nowe rozdanie i nowe możliwości. Nic więc dziwnego, że obie drużyny liczyły we wtorek na zwycięstwo.

Po raz pierwszy w tym sezonie w wyjściowej „siódemce” BKS Stal wybiegła Magdalena Kowalczyk, która w dwóch ostatnich meczach ligowych (z DPD Legionovią i E.Leclerc Radomką) wchodziła w trakcie meczu i odwracała losy rywalizacji.
Pierwszy set to wyjątkowa huśtawka nastrojów. Po kilku minutach na dwupunktowe prowadzenie wyszły przyjezdne (4:2), ale gospodynie doprowadziły do remisu po 7. Kolejne minuty to serie punktowe jednej i drugiej drużyny, przez które prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. W końcówce partii przyjezdne opanowały jednak nerwy i dzięki atakom przyjmujących Olivii Różański i Andrei Kossanyiovej zyskały kilkupunktowe prowadzenie, którego nie oddały do końca seta zwyciężając 25:19.

Drugiego seta zdecydowanie lepiej rozpoczęły siatkarki #VolleyWrocław, które prowadziły 5:0. Z bielskiej drużyny walkę podjęła jedynie Andrea Kossanyiova, dzięki której bielszczanki odrobiły część strat. Kolejne akcje padły jednak łupem gospodyń, które coraz śmielej poczynały sobie na boisku. Przy stanie 10:4 trener Bartłomiej Piekarczyk wykorzystał już obie przerwy na żądanie, a obraz gry minimalnie się zmienił. BKS Stal zbliżył się na trzy punkty (10:13) po asie Pavli Smidovej. Niestety czeska rozgrywająca bielskiej drużyny nie ustrzegła się błędów. Dwa z rzędu w końcówce partii spowodowały, że drużyna z Wrocławia znów prowadziła pięcioma punktami 21:16, a chwilę później po bloku na Andrei Kossanyiovej było już sześć punktów przewagi. Seta zakończył kolejny błąd, których w tym secie było po prostu zbyt dużo, by nawiązać wyrównaną walkę z wrocławiankami.

Początek trzeciej odsłony meczu był wyrównany, ale dość szybko, po kolejnych błędach bielskiej drużyny na tablicy wyników zrobiło się 13:8 dla #Volley Wrocław. Na boisku pojawiły się Carly DeHoog, a kilka chwil później Marta Krajewska, a zespół trenera Piekarczyka rozpoczął odrabianie strat. Do remisu doprowadził najlepszy w przekroju sezonu element bielszczanek, a więc blok. Później mieliśmy kolejny popis Andrei Kossanyiovej, która zdobyła pięć punktów z rzędu i wyprowadziła przyjezdne na prowadzenie 21:17. Wypracowanej przewagi bielszczanki już nie oddały zwyciężając w tej partii 25:19.

Wydaje się, że trzecia partia dla losów meczu była decydująca. W czwartym secie wrocławianki nie prezentowały się już tak dobrze, jak wcześniej. Od początku ton grze nadawały bielszczanki, które tylko na moment straciły koncentrację (7:7). Po odzyskaniu prowadzenia zespół trenera Piekarczyka spisywał się już bardzo dobrze, popisując się kilkupunktową serią i kontrolując wydarzenia na boisku. Mecz zakończyła atakiem Olivia Różański, a najlepszą siatkarką meczu wybrano Andreę Kossanyiovą.
wróc do listy

patroni medialni